Sprzedałeś konia, wszystko wyglądało dobrze, a po czasie kupujący zgłasza wady i domaga się zwrotu pieniędzy oraz odbioru zwierzęcia? Poniżej znajdziesz praktyczne wyjaśnienie, na czym polega odpowiedzialność z rękojmi i co można zrobić, by zminimalizować ryzyko sporu.
Rękojmia przy sprzedaży konia – na czym polega?
Zgodnie z art. 556 Kodeksu cywilnego sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli sprzedana rzecz ma wady. Przepisy te stosuje się również do zwierząt, w tym koni (art. 1 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt).
Wadą jest niezgodność rzeczy z umową. W praktyce obejmuje to m.in.:
- Brak właściwości potrzebnych do uzgodnionego celu – np. koń jest narowisty i nie nadaje się dla początkującego, choć miał pracować w szkółce jeździeckiej.
- Brak właściwości o których zapewnioniał sprzedawca – np. koń ma schorzenia (często chodzi o trzeszczki u koni skokowych), o których sprzedawca nie poinformował, a w umowie oświadczył, że zwierzę jest zdrowe.
- Niezdatność do celu wskazanego sprzedawcy przy zawieraniu umowy – np. koń nie nadaje się do treningu w skokach przez przeszkody, choć sprzedawca zapewniał, że można go w tym kierunku szkolić.
Uwaga: Taki sposób rozumienia wady obowiązuje od 14 sierpnia 2023 r. Wzory umów i opracowania oparte na wcześniejszym stanie prawnym mogą dziś wprowadzać w błąd. Katalog powyższych przykładów nie jest też zamknięty – inne okoliczności także mogą zostać uznane za wady.
Zakres odpowiedzialności sprzedawcy
Rękojmia chroni kupującego. Odpowiedzialność sprzedawcy ma charakter szeroki i co do zasady nieograniczony.
Co istotne:
- sprzedawca odpowiada również za wady, o których nie wiedział;
- negatywny wynik badania „TÜV” nie zawsze przesądza o braku wady – często potrzeba badań bardziej specjalistycznych, by problem ujawnić.
Na podstawie art. 559 k.c. sprzedawca odpowiada za wady fizyczne, które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego albo wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy w tym momencie. W praktyce wygląda to tak: sprzedano konia, którego trzeszczki – gdyby je zbadano – mieściłyby się w klasie II/III, ale przed sprzedażą nie było kulawizny. Po kilku miesiącach u nowego właściciela pojawia się kulawizna, badania potwierdzają pogorszenie stanu trzeszczek – w takiej sytuacji kupujący może skorzystać z uprawnień z rękojmi. Zgodnie z art. 559 Kodeksu Cywilnego sprzedawca jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi za wady fizyczne, które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego lub wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili.
Dodatkowo działa domniemanie: jeśli wada ujawni się w ciągu roku od zakupu, uznaje się, że istniała w chwili sprzedaży. W sporze sądowym ciężar obalenia tego domniemania spada na sprzedawcę – co bywa trudne, bo sprzedający często nie dysponuje materiałem dowodowym (np. nie wykonywał badań, bo koń nie dawał niepokojących sygnałów). To domniemanie dotyczy jednak tylko relacji z konsumentem (co do zasady: przedsiębiorca vs. osoba fizyczna nieprowadząca działalności).
Kupujący może ponadto domagać się nie tylko zwrotu ceny, lecz także zwrotu kosztów utrzymania (pensjonat, kowal itp.) oraz wydatków na leczenie. W praktyce sprzedawcy nierzadko kończą z obowiązkiem zwrotu kwoty zbliżonej do dwukrotności ceny transakcyjnej.
Termin na dochodzenie roszczeń z rękojmi wynosi 2 lata od zawarcia umowy sprzedaży.
Jakie roszczenia przysługują kupującemu?
Najczęściej kupujący odstępują od umowy i żądają zwrotu pieniędzy oraz odbioru konia. Zdarza się też żądanie obniżenia ceny – czasem udaje się spór zakończyć ugodowo.
Kodeks przewiduje także wymianę rzeczy na wolną od wad, ale w przypadku koni rozwiązanie to jest praktycznie niemożliwe do zastosowania.
Jak sprzedający może się zabezpieczyć?
Instrumentów ochrony dla sprzedawcy jest mniej niż uprawnień po stronie kupującego – a w niektórych sytuacjach sprzedawca nie zdoła się obronić. Najważniejsze narzędzia:
1) Ograniczenie lub wyłączenie rękojmi w umowie (art. 558 k.c.)
Możliwe w umowie między równorzędnymi podmiotami (np. osoba fizyczna z osobą fizyczną albo przedsiębiorca z przedsiębiorcą). Nie działa w relacji przedsiębiorca–konsument – taki zapis będzie nieważny. Dotyczy to również osób prowadzących jednoosobową działalność, które kupują konia „na firmę”, ale poza zakresem swojej działalności.
2) Wiedza kupującego o wadzie (art. 557 § 1 k.c.)
Rękojmia jest wyłączona, jeśli kupujący wiedział o wadzie (lub o przyczynie mogącej ją wywołać) przy zawieraniu umowy. Przykład z praktyki: kupujący wiedział, że koń ma trzeszczki w klasie III („trójki”), co może (choć nie musi) prowadzić w przyszłości do kulawizny.
I tu najtrudniejsza część – standard dowodu i rola badań. Jak wskazują orzecznictwo i doktryna:
„Zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z tytułu rękojmi wymaga wykazania, że kupujący o wadzie wiedział. Nie wystarczy więc wskazanie, że kupujący mógł i powinien wadę zauważyć przy dołożeniu należytej staranności. Potwierdza to również orzecznictwo SN: „w myśl art. 557 KC, aby nastąpiło zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z rękojmi, kupujący musi wiedzieć o wadzie i nie podlega badaniu kwestia, czy powinien był wiedzieć np. dlatego, że wada rzeczy była jawna. Wynika stąd, że na gruncie kodeksu cywilnego nie ma znaczenia podział na wady jawne i ukryte. […] To oznacza, że kupujący, mając oczywiście prawo zbadania nabytej rzeczy, nie jest obciążony prawnym obowiązkiem czujności ani szczególnego badania rzeczy. Z tego wynika, że skoro badanie rzeczy jest uprawnieniem kupującego, to nie mogą go spotkać żadne ujemne skutki w razie, gdyby z uprawnienia zbadania rzeczy nie skorzystał” (zob. wyr. SN z 29.6.2000 r., V CKN 66/00, niepubl.).” (vide: M. Załucki (red.), Kodeks cywilny. Komentarz., wyd. 4, Warszawa 2024.)
W praktyce oznacza to, że samo wykonanie badania „kupno–sprzedaż” (TÜV) przez kupującego nie zwalnia sprzedawcy z odpowiedzialności, jeśli nabywca nie zrozumiał opisu (np. znaczenia klasyfikacji trzeszczek II/III) i nie otrzymał jasnego wyjaśnienia od lekarza lub sprzedającego. Co więcej, to sprzedawca musi w sądzie udowodnić, że kupujący o wadzie wiedział – bywa to trudne, bo nabywca może po prostu temu zaprzeczyć, a materiał dowodowy po stronie sprzedającego jest ograniczony.
Dobra umowa to tarcza sprzedawcy
Najprostszą i najskuteczniejszą ochroną jest rzetelnie sporządzona umowa. W szczególności:
- Unikaj ogólników w stylu: „sprzedawca oświadcza, że koń jest zdrowy, nie posiada wad fizycznych ani prawnych”. Jeśli są wady, trzeba je konkretnie i zrozumiale opisać – tak, aby nawet laik rozumiał ich istotę i możliwe konsekwencje. Same wyniki TÜV nie wystarczą, jeśli opis w protokole nie jest jednoznaczny.
- Nie wystarcza też lakoniczne oświadczenie nabywcy: „kupujący oświadcza, że zna stan zdrowia konia i nie wnosi z tego tytułu zastrzeżeń”. Dla realnego zabezpieczenia sprzedawcy potrzebne jest szczegółowe oświadczenie kupującego, które potwierdza zrozumienie konkretnych stwierdzonych wad i ich potencjalnych skutków.
Podsumowanie
Kupujący mają rozbudowane uprawnienia z rękojmi, a konstrukcja przepisów sprawia, że łatwiej im skutecznie dochodzić roszczeń niż sprzedającym się bronić. Sprzedawca ponosi większe ryzyko prawne i to na nim spoczywa ciężar starannego przeprowadzenia transakcji. Badania TÜV są przydatne nie tylko dla kupujących – pomagają także sprzedającym ograniczyć spory. Kluczowe jest precyzyjne, zrozumiałe opisanie stanu konia w umowie i unikanie pustych formułek.